piątek, 13 listopada 2015

"Baby food diet" - hit czy kit?


Wzmianki o diecie słoiczkowej można napotkać w wywiadach, gdzie hollywoodzkie gwiazdy chwalą się utratą zbędnych kilogramów właśnie dzięki tej diecie. Czy rzeczywiście te "niewinne" słoiczki są dobrym pomysłem na utratę wagi? Przyjrzyjmy się etykiecie jednego z tych, które znajdują się w mojej kuchni. Producent wyraźnie zaznacza, że znajdziemy tam tylko i wyłącznie naturalnie występujące cukry. Nie zawiera również aromatów, zagęstników i substancji konserwujących , i co ważne , brak w nim glutenu.


Skład:

Owoce 97* (gruszki Williamsa 40 %, sok gruszkowy* z soku zagęszczonego, przecier z gruszek Williamsa* częściowo odwodniony 22 %), grysik ryżowy, witamina C.
Skład prezentuje się całkiem nieźle. Tak jak obiecuje producent, cukru w składzie brak. Powinniśmy jednak pamiętać, że słoiczki te zostały stworzone z myślą o dzieciach. Dorośli potrzebują innych składników odżywczych. Mi osobiście deserki w słoiczkach bardzo smakują (w przeciwieństwie do obiadków, które są dla mnie zbyt jałowe). Niestety są one dość drogie. Za jeden słoiczek morelowej czy gruszkowej papki musimy zapłacić około 4 zł. Tutaj pojawia się pytanie, czy nie lepiej kupić za to 1,5 kg jabłek i przyrządzić z nich podobny przecier jabłkowy? Osoby stosujące jedynie ,,baby food diet" muszą kupić tych słoiczków co najmniej kilkanaście, co po przeliczeniu daje sporą sumkę. Nie jestem zwolenniczką stosowania tej diety, ponieważ bardzo szybko robię się po nich głodna. Muszę się jednak przyznać, że zdarza mi się raz na jakiś czas zjeść coś w takiej formie - czyste lenistwo ....

Kupuję słoiczek, wrzucam do torebki , lecę na uczelnie i drugie śniadanie mam z głowy.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz